Fratelli Restauracje kuchnia włoska

Restauracja Fratelli

Naszą specjalnością jest kuchnia włoska. W menu Fratelli znajdziesz dania śniadaniowe, kanapki na ciepło, sałatki, naleśniki, warzywa, dania mięsne, potrawy z ryb, pizzę, makarony, pierożki i inne. Nasza restauracja oferuje również napoje chłodne i gorące. Wszystkie nasze potrawy wyróżniają się oryginalnym smakiem. Są przygotowywane z najlepszych, świeżych składników bezpośrednio przed podaniem. Kucharze przygotowują potrawy na oczach klientów. Restauracja Fratelli organizuje imprezy okolicznościowe: wesela, komunie, chrzciny. Obsługujemy szkolenia, lunche i kolacje biznesowe oraz imprezy firmowe i plenerowe. Zapewniamy dowóz posiłków do firm i osób prywatnych. Mamy również propozycję dla osób zainteresowanych prowadzeniem restauracji Fratelli. Restauracja Fratelli mieści się koło. Ferio Gaj, Supermarket Piotr i Paweł we Wrocławiu.

 

Witamy w restauracji Fratelli

Restauracja jest już ponownie otwarta, ale w nowej lokalizacji.
Zapraszamy do lokalu we Wrocławiu przy ulicy Strońskiej 6a
(boczna ulicy Świeradowskiej, za centrum handlowym Ferio Gaj).

Organizujemy imprezy okolicznościowe typu komunie, chrzciny,
spotkania biznesowe. Ustalamy menu na indywidualne życzenie klientów.

Więcej  dalej

Restauracja Fratelli działa na wrocławskim rynku już od 7 lat.
Przedstawiamy wybrane propozycje z naszego menu.
Wszystkie potrawy przygotowywane są z najwyższej jakości składników, według tradycyjnych
włoskich przepisów.
Chcesz skosztować tradycyjnej włoskiej kuchni przy okazji rodzinnych zakupów?
U nas jest to możliwe.
Zapraszamy,
FRATELLI

Recenzja

Pisze o nas Leszek Półka w "Gazecie Wyborczej"

...We Fratelli też jest cool, a raczej bene. Tylko niezwykle ciasno i - chcąc nie chcąc - często trzeba szukać miejsca na stolikowym rondzie Auchan, co zresztą ma tę zaletę, że docieramy do społeczeństwa obywatelskiego, czyli wzajemnych duserów, zapatrzeń i wyrażania opinii przez uśmiechniętych, acz obcych sobie. Mnie menu ułożyli biesiadnicy ze stolika obok, którzy - przysięgali - w każdy weekend przyjeżdżają to na crepes, czyli naleśniki nadziewane polędwiczkami z kurczęcia.
Przestrzeń hipermarketu jest dość nieludzka w skali. Mimo to podobna do Restauramy sekwencja restauracyjek i fast foodów wygląda nienajgorzej. Tonie w zieleni i lśni kolorami szyldów. I zapachy - od strony Leroya niezłe. Fratelli, czyli po polsku Bracia tkwią w dziupli między Samymi Swoimi a Sphinxem. Lokal maluteńki, ale w stylu włoskich portowych knajpek - pomalowane jasną farbą drewniane krzesełka, gołe blaty kilku stolików, kamienie i drewno na niebieskiej ścianie udają kuchnię rustykalną. W dziupli jest w miarę intymnie, na zewnątrz - z konieczności - mniej. Można także przysiąść na barowych krzesełkach, gdy ktoś lubi ploteczki.
Ludzie w środku bardzo mili. Jeden z fratellich pilnuje kasy, drugi dogląda okolicy. O każdej potrawie można pogadać i każda robiona jest od ręki przez młodziutkich kucharzy na widoku. Panny podające jedzenie w strojach prywatnych - miłe i urocze. Karta jak na bar restauracyjny dość obfita. Trochę utytłana palcami poprzedników, ale to szczegół. Wielką zaletą kuchni jest gotowanie live - można dyskutować o doborze przypraw, ale macie pewność, że warzywa do zup nie są z puszek ni ersatzów. To miłe.
Wybrałem na antipasta crepes, lecz z krewetkami (14,90 zł) w sosie pikantnym. Talerz okazał się obiektem kosmicznym. Naleśniki - jak dla czwórki do brydża, giganty. Ładnie wyglądały otulone paprykowym wianuszkiem i oblane świetnym sosem o wyraźnych nutach curry. Farsz krewetkowy okazał się słodkawy, bardzo przyjemny. Słodycz morskich potworków świetnie składała się ze słodyczą grzybów i warzyw oraz delikatnością żółtego sera, który łączył farsz. I była sycąca. Niestety Fratelli nie podają win - nawet do zimnego Lecha (3,50 zł) niemal wyrafinowana.
Bardzo domowo smakowała zupa fasolowa (5 zł) w białej miseczce. Wywar półprzejrzysty, niemal rosołowy, warzywa all'dente, fasolka figlarnie spękana z gorąca, ładna chmurka świeżego koperku na delikatnych okach tłuszczu. I znów rozmiar XXL - nie do przejedzenia solo.
Clou programu były polędwiczki drobiowe z grilla w sosie miodowo-musztardowym do frytek i trzech surówek (13,90 zł). Talerz podługowaty, polędwiczek wiele, ślicznie zeszklone pikantnym od musztardy miodem. Mięso wspaniale kruche, uległe, przyjemnie drażniące jęzor smakami ognia. Frytki bardzo przyzwoite. Surówki - zwłaszcza buraczki - taktownie doprawione.
Na deser wziąłem sałatkę z tuńczykiem (8,50 zl). Starannie skrojone liście lodowej sałaty, kukurydza, cząstki tuńczyka, sos jogurtowy, pachnąca świeżością pietruszka, ogórki ze skórką, pomidory w talarkach. Sporo dobrych wrażeń optycznych, bo całość ładnie kolorowa, i zmysłowych, bo ta pachnąca świeżość robi wrażenie na języku.
Można by jeszcze i jeszcze, bo karmią tu przyjemnie. A choć kuchnia Fratellich nie jest nadzwyczajnie tania, to spodobała mi się nieobecność potraw warzonych na głębokim tłuszczu i sporo wrażliwości kucharzy na kolory. To w barach restauracyjnych coś wyjątkowego. Żeby nie tylko jeść, lecz ładnie jeść. Gdyby jeszcze kawałek obrusa na stole.

Leszek Pułka jadł w... "Gazeta Wyborcza" 21.04.2005 dalej